IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mr Globetrotter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Anglia

avatar

Reprezentowana Nacja: : Anglia
Stopień/Stanowisko: : Kapitan
Liczba postów: : 13

PisanieTemat: Mr Globetrotter   Sro Kwi 08, 2015 11:32 pm

Imię i Nazwisko: Arthur Kirkland
Reprezentowana Nacja Anglia
Wiek: 25
Broń: pistolet bojowy, rapier + sztylet, który zawsze ma ze sobą. Ze srebrną rękojeścią i inicjałami na nim.
Przynależność: Korsarz
Ranga na statku: Kapitan
Wygląd:
Anglik to nie najwyższy mężczyzna, mierzy sobie ledwo ponad sześć stóp. Natura nie obdarowała go hojnie w kwestii kształtowania sylwetki, bo na pierwszy rzut oka jest raczej szczupły i smukły, a mięśnie nie rysują sie wyraźnie pod warstwami ubrań. Nie można mu zarzucić braku siły fizycznej, bo nie jeden sie już o niej przekonał i to kilkakrotnie.
Jest jasnym blondynem, a włosy ma krzywo podcięte i sterczące w odwrotną stronę niz Arthur chciałby je ułożyć. Taka złośliwość od życiajedna z wielu. Posiada jasnozielone oczy, przenikliwe i bardzo wyróżniające się na tle całej fizyczności Anglika. Powierzchownie wyglada na osobę młodą, średnio doświadczoną życiem, jednakże oczy, będące zwierciadłem duszy, mówią więcej niż cała reszta. Ma poważne i dość ostre spojrzenie. W sytuacjach do tego odpowiednich- bez krzty współczucia, bezwzględne. Nad owymi oczami rzucającymi pogardliwymi i śmiercionośnymi spojrzeniami pokracznie sterczą brwi. Właśnie, niby nic nadzwyczajnego. Jednakże mowa tutaj o... krzaczastych, ciemnych brwiach, kompletnie nie pasujących do jasnych włosów Kirklanda. Można stwierdzic, ze najpierw zauważa się brwi, a dopiero potem Arthura. Właśnie tak, chociaż lepiej mu tego nie mówić.
Ręce ma dość spracowane, szorstkie i z wieloma bliznami. Z resztą, nie tylko na dłoniach widnieją ślady przeszłości w postaci zabliźnionych ran, gdyż skrywa ich jeszcze sporo pod warstwami ubrań.
Jeżeli już o ubraniu mowa, to zazwyczaj ma na sobie luźną, flanelowa koszulę z odsłoniętym znacznym kawałkiem obojczyków. Na dole, koszula jest przewiązana materiałem. Na nią ma narzucony skórzany pas, do którego przyczepiona jest pochwa na rapier oraz ta na pistolet. Wisienką na torcie jest ciemnoczerwony płaszcz ze złotymi pagonami oraz ciemnymi klapami.

Charakter: Mimo swojego, czasami niewdzięcznego, stanowiska stara się być kulturalny dla osób nieznajomych oraz zachowywać się z etykietą, która przypisywana jest raczej osobą z wyższych sfer. Należ napomknąć, że nigdy się w takowych nie obracał. Arthur zazwyczaj przywiązuje wysoką wagę do kulturalnego zachowania, zarówno swojego jak i załogi. To wszystko jest jednak na pokaz. Tak, przynajmniej sobie wmawia. Cóż, lepiej rozmawiać i wchodzić w układy z człowiekiem kulturalnym niż takim, który rzuca w ciebie błotem i wyśmiewa, prawda? To jedynie strategia, aby dotrzeć do wyznaczonych celów.
Ma dość charakterystyczny, a raczej ekscentryczny styl bycia ,co przysparza mu wiele kłopotów oraz psuje większość relacji "na wejściu". Wypadałoby jeszcze dodać do tego dozę sarkazmu, cynizmu i wytykania najmniejszych błędów lepiej już poznanym osobom. Nie zamierza się jednak zmieniać, aby ułatwić ludziom życie. Nie będzie im go specjalnie uprzykrzał, ani specjalnie ułatiwał, jeżeli nie ma powodu. To nie leży w jego naturze, zwyczajnie.
Jest perfekcjonistą, a praca liczy się dla niego najbardziej. Oczywiście bywa zmęczony, ale najczęściej nie zwraca na to uwagi. Życie dało mu w kość i nauczyło, że jeżeli chcesz coś osiągnąć to musisz pracować ciężko, a jedyną osobą, która moze Ci przeszkodzić w osiąganiu celu jesteś ty sam.
Życie nauczyło go, również pewnego rodzaju dystansu-do wszystkich. Nie tylko tego ale też oschłości i podchodzenia do wszystkiego twardą ręką. Oczywiście jest konsekwentny w swoich działaniach, zarówno względem siebie jak i ludzi, za których jest odpowiedzialny. Nie daje słowa jeżeli nie moze go dotrzymać. Tutaj należałoby wspomnieć, ze jest osobą sprytną oraz ostrożną, nie udzieli się w bójce bez wcześniejszego upewnienia, że ją wygra. Oczywiście istnieją sytuacje kryzysowe czy też zwyczajne pijaństwo, w których objawia się jego słaba głowa. Wiele lat na statkach i w karczmach trochę go zaprawiły, ale wciąż leży pod stołem jako jeden z pierwszych.
Należałoby też wspomnieć, ze denerwuje się dość szybko i łatwo mu nacisnąć na odcisk, a jest osobą mściwa- nie odpuści dopóki nie dorwie tego, kto zalazł mu za skórę. Nigdy nie znalazł kogoś kto byłby wart jest bezinteresowności,w ięc tak nie postępuje. W koncu wszyscy jesteśmy ludźmi, mniej empatycznymi czy bardziej, ale Kirkland również ma jakieś uczucia. Zdarza mu się, nawet kogoś lubić czy szczerze nienawidzić. To ostatnie najczęściej, ale czymże byłoby życie gdyby opierało się tylko na jednego rodzaju relacjach? Poza tym, to raczej inni nie lubią jego. To też należy zaznaczyć. Ostatecznie, wydaje się dość odpychający.
Jest dość sentymentalny. Wciąż ma ze sobą sztylet od ojca, którego, tak naprawdę nigdy nie było dane mu poznać. Jednakże jest to rzecz, której Kirkland strzeże jak oka w głowie. To samo z wisiorkiem, który zawsze jest schowany pod koszulą Anglika. To również pamiątka, ale jej znaczenie jest znane tylko właścicielowi.
Kolejną rysującą się w jego charakterze cechą jest tajemniczość. Woli nie zdradzać swojej przeszłości ani swoich planów. Zatrzymuje je dla siebie, a prawdę mówi tylko w ostateczności, albo, jeżeli dał słowo.

Relacje: Tutaj wypadałoby uzgodnić z userami prawda? ~ Dlatego napiszę względnie.
Arthur stara się nie przywiązywać do nikogo, z rodziną nigdy nie był blisko. Można stwierdzić, ze życie nauczyło go dystansu.

Krótka historia postaci:
Ojciec Arthura był dość dobrze ustawiony w XVII wiecznej Anglii, często wypływał do Nowego Świata, bo z tamtąd czerpał swoje zyski. Kirkland był, jednak dzieckiem z nieprawego łoża, więc szybko wylądował na ulicy. Jego ojciec nie mógł sobie pozwolić na wychowywanie nieślubnego dziecka, gdyż zaważyłoby to na jego reputacji i straciłby swoje wysokie stanowsiko, a co za tym idzie również majatek. Szczęśliwe, Arthurowi udało się przetrwać w grupce podobnym sobie, w tak wielkim mieście jakim jest Londyn. Jedyna rzeczą, którą zostawił mu ojciec jest imie, które zostało mu nadane- Arthur. Blondyn nigdy nie dowiedział się jak owy mężczyzna, którego powinien nazywac ojcem, miał na nazwisko. Te, które posiada obecnie jest popularnym dla sierot w Anglii, z tego powodu Arthur przedstawiajac się uzywa jedynie imienia. Ulubionym miejscem młodego Anglika był, od zawsze, port. Tam potrafił przesiadywać całymi dniami, a wracał do Centrum dopiero kiedy przymierał głodem. W taki właśnie sposób znalazł się na statku zaciągając się do pierwszej lepszej załogi. Nie miał z czym się rozstawać, więc wyprawa była dla niego pewnego rodzaju wybawieniem. Opuszczając Londyn czuł się wolny, nie przytłoczony zmartwieniami jutrzejszego dnia. Wtedy uznał, ze otwarte morze to najpiękniejsza rzecz jaką widział w życiu i nie mógłby nigdy się z nia pozegnać.
Podróż nie skonczyła się pozytywnie dla załogi, bo na okręt napadli piraci, grabiąc wszystko co na nim było. Arthura wzięto jako jeńca, ponieważ przeszedł na stronę grabierzców z nadzieją ocalenia życia. Przez jakiś czas siedział zamkniety pod pokładem, później zaczęto przydzielać mu męczące i pracochłonne zadania np. czyszczenie okrętu. Oczywiście przez cały czas był pod czujnym okiem piratów, aby przypadkiem nie uciekł ani nie zrobił czegokolwiek, co by im nie odpwiadało. Po jakimś czasie zdobył ich zaufanie i wcale nie chciał opuszczać pirackiej łajby. Napadał na kolejne statki razem z załogą, za każdym razem robił to z coraz większą przyjemnością. Umiejętnosci we władaniu bronią, czy walce w ręcz mu nie brakowało, w koncu nie miał łatwego dziecinstwa, to jakoś musiał sobie wcześniej radzić. Po dobrych dwóch latach spedzonych na wspólnej żegludze kapitan piratów, mężczyzna w dość sędziwym wieku, zaczął miewać szalone pomysły. Nie podobało się to załodze, a Arthur uznał to za świetną okazję do wykorzystania. Wszyscy mieli już do niego zaufanie, a na okręcie była nawet dwójka nowych , którzy byli " nizej ustawieni" niż Arthur po tych dwóch latach wspólnych rejsów. Krótejś nocy zakradł sie do kajuty kapitanskiej, wcześniej kradnąc nóz jednemu z piratów, który nie był przekonany do oddania Arthura wzgledem Kapitana. Zabił starego przywódcę piratów własnie tym nozem, którym prawowity własciwiel wychwalał sie na prawo i lewo. O świcie wszczął aferę o zabójstwo kapitana, a za wskazanie sprawcy reszta załogi, nie mając obiekcji, pozwoliła Arthurowi zająć miejsce szalonego starca. "Zdrajcę" Arthur pozwolił załatwić piratom po swojemu, nie chciał brać w tym udziału, natomiast jego sztylet sobie zachował. Trzymał go zawsze w kajucie, na pamiątkę.
Kolejny epizod w życiu Anglika zaczyna się kiedy w jego życie wkracza kobieta. Pewnego ,słonecznego dnia okręt Arthura przybił do jednego z Karaibskich portów. Chcieli zabawić tam do poranka, bawiąc się trochę z kobietami i pijąc. Cóż, wszystko miało się skonczyć kiedy następnego dnia . Nie zauważli jednak, ze mieli dodatkowego członka załogi. Była to kobieta chowająca się pod pokładem. Oczywiście wszystkim piratom się to spodobało, bo osobiczna płci pięknej na statku to jak najlepszy nabytek. Arthur nie pozostawił tej istoty losowi, a raczej swojej załodze. Oczywiście jej życie nie należało do najprostszych, zwłaszcza z Anglikiem, który miał różne kaprysy. Jednakże, nie była plugawiona przez całą bandę mężczyzn, za to, właśnie mogła podziękować Arthurowi. Tak oto kobieta pływała przez jakiś czas z załogą piracką, a blondyn z dnia na dzien widział w niej osobę piękniejsza i bardziej idealną. Reszta załogi zauważyła tę sałość kapitana, większość respektowała fakt, że dziewczyna nalezy do niego. Jednakże zawsze znajdzie się ktoś, kto ma odmienne zdanie. Jeden z piratów nie ufał Arthurowi, ale nie miał siły przebicia, dlatego czekał na okazję, aby się kapitanowi "samozwańcowi", jak to określał, odpłacić. Zgwałcił kobietę, kalecząc ją przy tym bardzo, a na koncu pozbawił ją życia. Arthur wpadł w wielką złość kiedy sie o tym dowiedział. Oczywiście nie pokazał tego po sobie, jednakże nie potrafił już pływać razem z piratami. Odszedł zostawiając okręt bez kapitana i zszedł na ląd, postanawiajac zemścić się na piracie, który zamordował jego ukochaną. Anglik nigdy nie był osobą prostoliniowa, więc uznał, iż kara dla oprawcy musi być wyszukana. Troche mu to zajęło, ale znalazł sposób. Zaciągnął się na statek Korsarzy, Łowcy Głów. Był bardzo zdeterminowany w dąrzeniu do swojego celu, jednakże najpierw chciał wzbić sie na szczyt hierarchii. Tutaj też musiał się trochę potrudzic, aby zdobyć zaufanie załogi. Zajęło mu to kolejny rok, a nawet półtora, ale pływał z korsarzami i zgarniał piratów, z którymi wcześniej miał stycznosć albo i nie. W jednej z późniejszych wypraw uratował życie kapitanowi, a ten, niezdolny już do dalszego sprawowania tej funkcji osiadł na lądzie, z majatkiem, jaki udało mu sie zgromadzić i oddał "stery" Anglikowi . Do wszystkiego trzeba dojść samemu, nawet po trupach, takie jest zdanie Arthura.

:l
Llanfair...
Llanfairpwllgwyngyl...
Llanfairpwllgwyngyl-goreryry..
Llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllantysiliogogogoch!
... bloody Welsh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Mr Globetrotter
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Heta Roger :: 
 :: Listy Gończe - Karty Postaci
-
Skocz do: